17 sierpnia 2014

0030.

" Już nie grozi Nam. Jesteśmy tu bezpieczninależy do Nas światJESTEŚMY NIEŚMIERTELNI!"
~jula-nimiertelni

Jesteśmy małżeństwem.
W końcu się doczekałam tej chwili i jestem najszczęśliwsza pod słońcem! !

28 lipca 2014

0029.

"Liczę na Ciebie, że zostaniesz że mną,  kiedy nie jest tu jak w niebie,  kiedy robi się ciemno. Kiedy nie mam siły przewiać tych chmur czuje chłód. Skurwysyny łapią za nogawki.. ciągną w dół"

Nie radzę sobie.
Samotność dopada mnie coraz bardziej.

10 lipca 2014

0028.

Jeszcze 37 dni i staniemy przed ołtarzem.
...chcę spędzić z Nim całe życie, mimo że nie zawsze jest kolorowo tak jak obydwoje byśmy chcieli.
W związku jesteśmy prawie 4 lata i mogę powiedzieć, że dogadujemy się jak stare małżeństwo.
Pierwszy kryzys za Nami.
Mój mały a zarazem duży incydent pozostawił bliznę na Naszym związku. Choć zastanawiając się
tak głębiej to nie jestem stu procentowo pewna czy ten incydent jest zamknięty.
Schowany do ostatniej szuflady pod stertą różnych i starych wspomnień.
Tydzień temu był festyn, widziałam R. i tańcząc z D. błądziłam wzrokiem za Tym drugim. Chciałam aby mnie zobaczył. Nie wiem co zrobić by o Nim zapomnieć. Tak jak kiedyś wspomniałam, minęło mi.. ale kiedy go widzę, myślę co by było dalej jak bym tego nie zakończyła.
Boże, jaka ja jestem głupia. On mi się po prostu podoba. Ma ładną twarz.. która przecież z każdym rokiem się zmienia. A D. kocham, tak mi się przynajmniej wydaje.. Po co psuć coś co długo budowaliśmy razem dla jakiegoś "dupka".
A dlaczego wydaje mi się że kocham D?
Kiedy budzę się rano, uwielbiam na niego patrzeć. Jest piękny, z każdym dniem coraz piękniejszy. Uwielbiam kiedy daje mi dzióbka na "dzień dobry", uwielbiam kiedy mnie przytula, kiedy gdzieś jedziemy razem, kiedy się kłócimy, uwielbiam się z nim kochać.
I to chyba jest miłość, prawda? Potrafimy sobie wybaczać, rozmawiać o wszystkim.
Proszę powiedźcie mi że to prawda..


A do R. mam jakąś słabość, że kiedy go widzę to wspomnienia wracają, a z wspomnieniami jakieś drobne uczucia. Chcę aby to jak najszybciej mineło...

13 czerwca 2014

0027.

" Znajdź mnie szybko.
Zanim znajdzie mnie ktoś inny "

Myślę o R. nie wiem dlaczego..
Ale i tak kocham Damiana mimo że nie zawsze jest pięknie jak byśmy tego chcieli. Ale na tym polega miłość. Prawda?

Jeszcze 64 dni ♥

20 maja 2014

0026.

Przedłużony weekend z powodów rodzinnych, a mimo to jestem już za dwiema mało przespanymi nocami i ciężkimi dniami-przemęczona i nieco samotna. Ale to chyba taki urok macierzyństwa.. Moja księżniczka jest marudna, a ja czuje się wobec niej bezradna. Chcę jej pomóc lecz nie potrafię i wiem że nie mogę. Cholerna angina musiała dopaść akurat nią. Sama miesiąc temu ją przechodziłam i czułam okropnie. Więc ma prawo mieć swoje humorki, które coraz ciężej jest mi znosić. Na dworze pogoda się już znacznie poprawiła, a my siedzimy sobie razem w domu. Damian ma praktyki od 7 do 16 i później zamiast przyjechać do nas szybko jedzie do rodziców im pomóc. Rozumiem.. Trzeba im pomagać, ale podczas choroby dziecko chce pobyć również z tatą, a ja potrzebuje też pomocy i poczucia że jestem mu potrzebna, że chce ze mną spędzać wolne chwile a nie 2 godziny dziennie plus noc kiedy śpimy, przecież noc się nie liczy..w tedy nie rozmawiamy i nie napajamy się sobą.
Mimo że mieszkamy razem czuje się sama.
Zauważyłam, że on nie parafii opuścić swojego gniazda.

11 maja 2014

0025.

Jest cudownie <3

5 maja 2014

0024.

Czytając swoje marcowe posty nie mogę uwierzyć, że to moje słowa, że miałam takie uczucia do R. ... 

Jaka ja byłam głupia i zaślepiona.
Cieszę się, że mam to już za sobą, że otworzyłam oczy w odpowiednim momencie.

28 kwietnia 2014

0023.

Czuję się lżej po wyznaniu Mu prawdy.
Teraz wszystko wygląda inaczej.
W naszym związku było ostatnio wielkie, promieniste słońce i tak wiele radości, a teraz.. teraz są same chmury... mimo to wiem, że potrzebujemy czasu by to odbudować,  by pojawiła się tęcza.
Obydwoje chcemy być razem, obydwoje chcemy to naprawić.
Wierzę, że Nam się uda.

25 kwietnia 2014

0022.

 "W końcu jednak przychodzi taka chwila,
że nie chce nam się dłużej udawać.
Stajemy się sami sobą zmęczeni.
Nie światem, nie ludźmi, sami sobą".

Wiesław Myśliwski - Traktat o łuskaniu fasoli



Zaczyna gryźć mnie sumienie:
(Czy powiedzieć mu o tym wszystkim?)



***Z perspektywy czasu, zaczynam sama siebie pytać:
PO CO MI TO BYŁO!?

30 marca 2014

0021.


"Każdy ma ją, każdy ma siłę z wiarą
Możemy przebić ten mur, pokonać największą z gór
W miejscu nie stój!
"
- kaen


 Już minęło 3 tygodnie po zakończeniu znajomości z Robertem. Chociaż w między czasie trochę pisaliśmy.. Chciałam znowu to zacząć, ale On już nie. Trochę mnie to bolało, ale nie poddawałam się, walczyłam. Kiedy zamykałam oczy widziałam Jego spojrzenie, czułam Jego dotyk i słyszałam słowa które wypowiadał mi w piątek, pod czas ostatniego spotkania: "nie kończmy tego" Zabolało mnie to, że nie pozwalał mi odejść, a kiedy już odeszłam i pragnęłam powrotu nie przywitał mnie z otwartymi ramionami. Po 3 dniach dałam sobie spokój. Wiem że tak będzie jednak lepiej. Myślałam nad tym wszystkim mimo, że byłam pogubiona, rozbita na milion małych kawałków. Z drugiej strony trochę za Nim tęsknie. Przechodzi mi, mimo to wiem że kiedy go spotkam wspomnienia wrócą, a wraz z wspomnieniami drobne uczucia jakimi Go darzyłam.
Ale Damiana kocham na prawdę.  I nigdy nikogo tak nie pokocham jak Jego. Zdałam sobie z tego sprawę. W sumie lepiej późno niż wcale. A Robert był odskocznią od monotonności. Czymś nowym i innym. Nowym doznaniem. Innym pocałunkiem. Innym objęciem. Innym zapachem. Innym spojrzeniem. I za tym tęsknię.
Ale mimo to mam obok najwspanialszego mężczyznę, nigdy nie przestanę go kochać. Zawsze będzie dla mnie wiele znaczył.  I nie ważne czy będzie między nami dobrze, czy źle.
Byłam pogubiona w uczuciach stąd ten mały „skok w bok” . Ale zaczynam doceniać moje przyszłego męża. I chcę być z Nim już zawsze.

23 marca 2014

Samotna.

"Nie mam siły, by wstać,
nie mam siły, by iść.
Nie mam siły, by grać,
nie mam siły, by żyć." - kaen

To już drugi tydzień.. tydzień odkąd mi go brakuje. W sumie i nie tylko jego bo Damiana też. Jest niby obok ale to nie to samo co kiedyś, co 3 lata temu.

Czuje się samotna. Bardzo samotna, choć staram się tego nie okazywać.  Zresztą jak zawsze..Łzy same ciekną po policzkach.
Staram się płakać cicho.  Aby go nie obudzić. Aby nie rozmawiać. Bo tego nie potrzebuje.  Nie teraz. Teraz potrzebuje tylko rozmowy z Robertem. Ale wiem że to nigdy już nie nastąpi. On jedyny sprawiał że się uśmiechalam po jednym Jego spojrzeniu. Z nim rozmowa była inna. I tego właśnie mi brakuje.

19 marca 2014

Tęsknota potrafi rozedrzeć serce.


"Nie powtarzaj mi, że to nieważne. Wierzę w każde słowo, jak w ciebie.
Jesteś numerem jeden dla mnie, a ty na poważnie tego nie bierzesz.
Zanim zaczniesz się wahać, zobacz gdzie jestem, daję ci wszystko.
Nadal niezmiennie mogę być wszędzie, a wciąż jestem blisko."


Tydzień. Tydzień odkąd za Nim tęsknię.

18 marca 2014

...

Nie radzę sobie.
Ani wczoraj, ani dziś. 

14 marca 2014

"ty na poważnie tego nie bierzesz"

We wtorek zakończyłam znajomość z "ukochanym". Był wtedy jakiś inny.. Przygnębiony. Obrażony. Urażony. Mi też nie jest lekko.. 
brakuje mi go.

8 marca 2014

Dałam nam tydzień. Później to już kończymy.
Za daleko to się toczy i zaczyna mi się to wszystko wymykać.
Umowa była prosta. NIE ANGAŻUJEMY SIĘ.
ale mimo wszystko ja tak nie potrafię.
Coś zaczynam czuć. Coś malutkiego, a zarazem mocnego.
Brakuje mi Go i nie tylko Jego.
Stoję między młotem, a kowadłem. Nie wiem którą drogę wybrać.
Za tydzień mój humor będzie poniżej przeciętnej, ale może właśnie wtedy
do mnie dojdzie, czego ja tak naprawdę chcę. I docenię obecność Narzeczonego.
Nie chce go ranić, ale chcę być szczęśliwa. A On mi tego już nie daje-tak jak kiedyś.

2 marca 2014

I'm addicted to U.

Dalej piszemy razem. Dwa razy doszło do naszego spotkania i do długich pocałunków.
Zaczęłam się angażować. Zauważył to, a zarazem dał mi do zrozumienia, że tak być nie może.
Myślałam nad tym wszystkim dwa dni, przez co zaczęłam bardziej doceniać obecność Damiana.
Wczoraj pojechaliśmy na zakupy i do kina. Było dość słodko, ale zarazem gdzieś w myślach plątał mi się Robert.
Jestem zdezorientowana. Damian dał mi to czego potrzebuję. MIŁOŚĆ. Ale zastanawiam się czy mówiąc mu "kocham", jest to prosto od serca czy tylko z przyzwyczajenia. Natomiast Robert bardzo mi przypomina narzeczonego, ale jest nowy, a nowe znajomości zawsze smakują lepiej.

20 lutego 2014

?

Na imprezie poznałam chłopaka. Bardzo przystojnego.
Piszemy razem i mogę śmiało powiedzieć, że się zauroczyłam.
Mam nadzieję, że to przejdzie, bo mam córeczkę, a w kalendarzu jest już zapisana
data ślubu z Damianem.
Nie wiem co ja w nim widzę. Mam prawdziwego mężczyznę w domu, jestem z nim na prawdę szczęśliwa , ale On.. jest inny.
Ma sobie to coś. Jest po prostu słodki.
I mimo, że zna moją sytuację to jakoś nie stchórzył, dalej mnie kokietuje. Nie wiem.. może się mną po prostu bawi?

14 lutego 2014

nie obchodzone Walentynki i urodziny bez Niego

Dziś dzień zakochanych. a My już drugi rok z rzędu nie obchodzimy tego święta. Sama nie wiem czemu. Choć może to przez to, że długo już jesteśmy razem i mamy córeczkę.

Jutro się wybieram na 18-stkę do kolegi. Dziwne, bo wybieram się sama..nie zaprosił mnie z Damianem. Z drugiej strony nie mam mu tego za złe, bo wiem, że ma ograniczoną liczbę osób, ale mam przeczucie, że bez Niego będę się czuła samotnie. Zawsze wszędzie chodzimy razem..
Tyle dobrego że będzie na niej Magda, będziemy mogły sobie porozmawiać no i może będziemy tańczyć. "Może", ponieważ we dwie myślimy, że impreza będzie drętwa.. 10 chłopaków 5 dziewczyn. Ekipa w ogóle nie jest z sobą zgrana. Niby znani ludzie ale tylko z widzenia. Z drugiej strony głupio nie pójść - w końcu chodzimy razem do klasy.

*Moich urodzin nigdy nie zapomnę. Z powodów finansowych zaprosiłam tylko najlepszą przyjaciółkę, kiedy otworzyłam jej drzwi, do domu wleciało siedem najcudowniejszych ludzi. Mieli ze sobą balony, szampany, chipsy, picie.. O niczym nie zapomnieli. Zrobili mi ogromną niespodziankę. Świetnie się z nimi bawiłam.

**Jutro odbieram okulary. Niby mała wada wzroku, ale w szkole bez nich się nie obędzie.

8 lutego 2014

Wielki powrót? Czas poznania kim jestem na prawdę.

   Siedmiomiesięczna przerwa. Połowa z Was o mnie zapomniała i jestem tego pewna.
Za każdym moim zniknięciem obiecywałam sobie, że będę zaglądać tutaj częściej, bynajmniej raz w miesiącu. Zanim pojawiłam się na bloggerze odnajdywałam siebie na onecie. Z powodów technicznych i ciągłych niedogodności zmieniłam onet na bloggera. Właśnie tutaj moje życie zmieniło się diametralnie.
Wkroczenie w świat dorosłości i kolejne dni spędzone z Nim.
   W wieku 14 lat poznałam mężczyznę swojego życia. Kiedy skończyłam 16 lat, zaszłam z Nim w ciążę. Było ciężko, zwłaszcza kiedy byłam w 3 gimnazjum. Te spojrzenia, szepty do ucha. Ale mimo to nie załamałam się, chodziłam do szkoły szczęśliwa u boku najcudowniejszych przyjaciół i chłopaka, którzy mnie wspierali i mimo to nie zostawili. Gimnazjum skończyłam ze średnią 4.73.
   Liceum - Ci sami znajomi w klasie, nowi nauczyciele, w końcu poród. Po dwóch tygodniach od urodzenia mojej córeczki wróciłam do szkoły. Pierwsza klasa skończona ze średnią 4.0.
Teraz jestem w drugiej klasie, niecały miesiąc temu skończyłam 18 lat i jestem szczęśliwa.
   Szczęśliwa, że poznałam Damiana - mężczyznę który jest tylko o rok ode mnie starszy, a czuję się przy nim najbezpieczniej. To on nauczył mnie co to oznacza na prawdę kochać i był przy mnie ZAWSZE. W każdym momencie kiedy GO potrzebowałam. Były dni sprzeczek, małych kłótni, żalu, ale to wszystko nie trwało zbyt długo. Zawsze potrafiliśmy się dogadać i cieszyć swoją obecnością.
   Szczęśliwa, że zostałam mamą. Bałam się tego, bardzo, bo z drugiej strony sama byłam młodziutka, ale miałam i mam wsparcie u najbliższych, to Oni mi pomagają i dzięki nim mogę dalej chodzić do szkoły i się uczyć. Ciąża uświadomiła mi że muszę dorosnąć i zdać sobie sprawę co jest dla mnie najważniejsze w życiu. Przestałam szaleć tak jak kiedyś. Zero alkoholu, zero imprez.
   Macierzyństwo - mimo ciężkich nocy i tak szłam do szkoły, bo wiedziałam, że nauka jest mi bardzo potrzebna. Nie chcę aby kiedyś moje dziecko się mnie wstydziło przez brak wykształcenia. Kiedy wracałam ze szkoły zmęczona, po jednym spojrzeniu na moją córeczkę cała energia powracała. Ona dawała mi powera do dalszej pracy. Teraz kiedy Amelka ma rok i cztery miesiące, ciężej mi zostawiać ją w domu. Gdy zamykają się za mną drzwi, słyszę jej płacz, ale wiem że nikt jej nie skrzywdzi, ponieważ wszyscy Ją kochają  A ja dalej DLA NAS kontynuuję naukę.
   Moje dalsze plany na przyszłość to zdanie matury, szybkie kursy, praca, zaoczne studia.
Wiem że mogę to wszystko osiągnąć, bo mam WIELKĄ motywację jaką jest mój mężczyzna i córeczka.
I może Wam się wydawać, że nie mam czasu dla siebie, Damiana i Amelci, ale tak nie jest. Większość czasu spędzam właśnie z Nimi. Na zabawie z Amelką i obserwowaniu jak z każdym dniem rośnie. Na rozmowie i piętnowaniu miłości z Damianem. Dalej kochamy się jak kiedyś i nie wyobrażamy sobie życia bez siebie.
Mamy również czas na wyrwanie się od rzeczywistości i spędzeniu czasu ze znajomymi.

Niczego nie żałuję. Wręcz przeciwnie. Cieszę się, że jest tak jak jest i nigdy, prze nigdy nie cofnęłabym czasu wstecz.