Jeszcze 37 dni i staniemy przed ołtarzem.
...chcę spędzić z Nim całe życie, mimo że nie zawsze jest kolorowo tak jak obydwoje byśmy chcieli.
W związku jesteśmy prawie 4 lata i mogę powiedzieć, że dogadujemy się jak stare małżeństwo.
Pierwszy kryzys za Nami.
Mój mały a zarazem duży incydent pozostawił bliznę na Naszym związku. Choć zastanawiając się
tak głębiej to nie jestem stu procentowo pewna czy ten incydent jest zamknięty.
Schowany do ostatniej szuflady pod stertą różnych i starych wspomnień.
Tydzień temu był festyn, widziałam R. i tańcząc z D. błądziłam wzrokiem za Tym drugim. Chciałam aby mnie zobaczył. Nie wiem co zrobić by o Nim zapomnieć. Tak jak kiedyś wspomniałam, minęło mi.. ale kiedy go widzę, myślę co by było dalej jak bym tego nie zakończyła.
Boże, jaka ja jestem głupia. On mi się po prostu podoba. Ma ładną twarz.. która przecież z każdym rokiem się zmienia. A D. kocham, tak mi się przynajmniej wydaje.. Po co psuć coś co długo budowaliśmy razem dla jakiegoś "dupka".
A dlaczego wydaje mi się że kocham D?
Kiedy budzę się rano, uwielbiam na niego patrzeć. Jest piękny, z każdym dniem coraz piękniejszy. Uwielbiam kiedy daje mi dzióbka na "dzień dobry", uwielbiam kiedy mnie przytula, kiedy gdzieś jedziemy razem, kiedy się kłócimy, uwielbiam się z nim kochać.
I to chyba jest miłość, prawda? Potrafimy sobie wybaczać, rozmawiać o wszystkim.
Proszę powiedźcie mi że to prawda..
A do R. mam jakąś słabość, że kiedy go widzę to wspomnienia wracają, a z wspomnieniami jakieś drobne uczucia. Chcę aby to jak najszybciej mineło...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz