Przedłużony weekend z powodów rodzinnych, a mimo to jestem już za dwiema mało przespanymi nocami i ciężkimi dniami-przemęczona i nieco samotna. Ale to chyba taki urok macierzyństwa.. Moja księżniczka jest marudna, a ja czuje się wobec niej bezradna. Chcę jej pomóc lecz nie potrafię i wiem że nie mogę. Cholerna angina musiała dopaść akurat nią. Sama miesiąc temu ją przechodziłam i czułam okropnie. Więc ma prawo mieć swoje humorki, które coraz ciężej jest mi znosić. Na dworze pogoda się już znacznie poprawiła, a my siedzimy sobie razem w domu. Damian ma praktyki od 7 do 16 i później zamiast przyjechać do nas szybko jedzie do rodziców im pomóc. Rozumiem.. Trzeba im pomagać, ale podczas choroby dziecko chce pobyć również z tatą, a ja potrzebuje też pomocy i poczucia że jestem mu potrzebna, że chce ze mną spędzać wolne chwile a nie 2 godziny dziennie plus noc kiedy śpimy, przecież noc się nie liczy..w tedy nie rozmawiamy i nie napajamy się sobą.
Mimo że mieszkamy razem czuje się sama.
Zauważyłam, że on nie parafii opuścić swojego gniazda.
Mimo że mieszkamy razem czuje się sama.
Zauważyłam, że on nie parafii opuścić swojego gniazda.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz