20 maja 2014

0026.

Przedłużony weekend z powodów rodzinnych, a mimo to jestem już za dwiema mało przespanymi nocami i ciężkimi dniami-przemęczona i nieco samotna. Ale to chyba taki urok macierzyństwa.. Moja księżniczka jest marudna, a ja czuje się wobec niej bezradna. Chcę jej pomóc lecz nie potrafię i wiem że nie mogę. Cholerna angina musiała dopaść akurat nią. Sama miesiąc temu ją przechodziłam i czułam okropnie. Więc ma prawo mieć swoje humorki, które coraz ciężej jest mi znosić. Na dworze pogoda się już znacznie poprawiła, a my siedzimy sobie razem w domu. Damian ma praktyki od 7 do 16 i później zamiast przyjechać do nas szybko jedzie do rodziców im pomóc. Rozumiem.. Trzeba im pomagać, ale podczas choroby dziecko chce pobyć również z tatą, a ja potrzebuje też pomocy i poczucia że jestem mu potrzebna, że chce ze mną spędzać wolne chwile a nie 2 godziny dziennie plus noc kiedy śpimy, przecież noc się nie liczy..w tedy nie rozmawiamy i nie napajamy się sobą.
Mimo że mieszkamy razem czuje się sama.
Zauważyłam, że on nie parafii opuścić swojego gniazda.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz